Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 75sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

metalmaniaa 210x297 hmp m

within temptation evanescencezz m

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

helloween nowadata m

mystic festivalzz m

 

WHITEWHALE - Fading Days

 

(2018 Self-Released)
Autor: Wojciech Chamryk
 
whitewhale fading daysz s
Tracklist:
01. Selfish
02. Purpose
03. Disaster
04. Broken Promises
05. Tu i teraz
06. Doubt
07. Worth
08. Pustka
09. Twisted
10. Indifference
                    
Czas pędzi obecnie w niewyobrażalnym tempie, co przekłada się też na muzyczne realia. Krakowski zespół Whitewhale powstał wszak w tym roku, by już po kilku miesiącach istnienia wypuścić debiutancki album. I „Fading Days” w żadnym razie nie jest jakimś gniotem czy przedwczesnym startem, trzymając poziom od początku do końca. Zaznaczyć jednak trzeba, że to muzyka dla słuchaczy otwartych na różne, niejednowymiarowe dźwięki. Sam zespół określa ją mianem alternatywnego metalu, ale zastrzegając od razu, że nie brakuje w nim wpływów hardcore'a, post-metalu, shoegaze, a nawet black metalu. Może w postaci suchej wyliczanki w recenzji nie brzmi to wszystko zbyt zachęcająco, ale już z płyty owszem, co jest niezaprzeczalnym potwierdzeniem talentu i umiejętności tych pięciu muzyków. Dużo w tych 10 utworach kontrastów, przejść ze skrajności w skrajność, ale jak by Whitewhale nie kombinowali, to wszystko jest spójne i aranżacyjnie uporządkowane. Od klimatycznego „Disaster” przez post-rockowy, ale okraszony blastami „Tu i teraz”, aż do totalnej ekstremy w „Doubt” czy „Indifference” – zespół funduje nam muzyczny roller coaster, nie zapominając jednak przy tym o odpowiedniej dozie melodii („Broken Promises ”). Świetnie odnajduje się też w tym wszystkim bardzo uniwersalny wokalista Bartek. Zresztą kiedy tak słucham „Fading Days” to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jego partie były nagrywane jednym ciągiem, co świetnie brzmi choćby w emocjonalnym „Twisted”.
Jest to więc bardzo udany i obiecujący debiut, pytanie tylko, czy rodzima publiczność jest gotowa na taką muzykę.
(5/6)
Wojciech Chamryk

126_paradiselost_158x600px_eu.gif 125_vader_158x600px_eu.gif 127_sbaton_158x600px_eu.jpg

Goście

3153665
DzisiajDzisiaj1431
WczorajWczoraj2446
Ten tydzieńTen tydzień8660
Ten miesiącTen miesiąc8660
WszystkieWszystkie3153665
34.204.176.125