Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 73 sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

pestilence poster oba net 1k m

torture fest vol 3 poster m

hitten plakatz m

true thrash fest m

ghost plakatz m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

alterbridge posterb1zyx m

moonspell plakat pion m

annihilator plakat666 b

exumer plakat m

voivod plakatzyx m

deeppurple-poster m

plakat-b1-zpm m

heavy attack posterver final 1 m

hrllhaim plakat poster m

metalowa-wigilia-2019-web-posterzyx m

pol wieku w chaosie poster m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

mystic festival 2020 m

MANSION - First Death Of The Lutheran

 

(2018 I Hate)
Autor: Wojciech Chamryk
 
mansion first death of the lutheran s
Tracklist:
1.Wretched Hope
2.Lutheran
3.The Eternal
4.1933
5.First Death
            
Lineup:
Veikko-Tapio - Guitars
Alma - Vocals
Aatami - Drums
Osmo - Vocals
Immanuel - Bass
Jaakob - Guitars
Mikael - Lyrics
Matti-Juhani - Organ
               
Fiński Mansion jest aktywny fonograficznie już od kilku lat, ale „First Death Of The Lutheran” to jego długogrający debiut. Początkowo wydany w śladowym nakładzie na winylu doczekał się też wznowienia CD, dzięki czemu dotrze pewnie do liczniejszego grona fanów mrocznego doom metalu/okultystycznego rocka. Jednak zespół w tym stricte metalowym graniu nie wypada zbyt przekonująco – zbyt wiele tu klisz i schematów, zbyt mało czegoś własnego, a Jex Thoth jest jedna i niepowtarzalna, tak więc Alma, mimo sporego potencjału, wypada, choćby w „Wretched Hope”, niczym imitatorka słynnej Amerykanki. Sprawa ma się zaś zupełnie inaczej, gdy muzycy zaczynają kombinować z aranżacjami, do gitarowego dwugłosu i organów dodając saksofon, trąbkę, skrzypce czy lirę korbową, bo skutkuje to etniczną psychodelią o heavyrockowej proweniencji („1933”), albo klimatami progresywnymi bądź free, zwłaszcza kiedy w połowie blisko 13-minutowego „First Death” na placu boju pozostaje sam saksofon. Świetnie brzmi też „The Eternal” Joy Division: mroczny niczym oryginał z LP „Closer”, ale totalnie przearanżowany, z wokalnym duetem i etniczną końcówką. Jeśli więc na kolejnych płytach Mansion pójdzie w takim kierunku, powinno być jeszcze ciekawiej.
(4/6)
Wojciech Chamryk

126_bulletraid_baner2.gif 125_heavy_attack_ad_banner.jpg 124_baner_axe.jpg 123_reklama158X600.gif 128_slayer_158x600px_eu.gif

Goście

2652404
DzisiajDzisiaj1011
WczorajWczoraj3757
Ten tydzieńTen tydzień1011
Ten miesiącTen miesiąc64614
WszystkieWszystkie2652404
3.92.92.168