Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 73 sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

drownmyday-oraz-testergier-postare m

new pol wieku w chaosie m

the sixpounder flyer m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

sabirexm m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

lucifer plakatb m

mystic festival 2020b m

BENEDICTION - The Nuclear Blast Recordings

 

(2018 Dissonance Productions)
Autor: Wojciech Chamryk
 
benediction-the-nuclear-blast-recordings s

   

Legenda europejskiego death metalu nie wydała nowej płyty od 10 lat, ale wcześniejsze albumy Benediction są wciąż wznawiane. Po niedawnych reedycjach firmy Metal Mind przypomniała je więc brytyjska Dissonance Productions, ale nie w formie pojedynczych czy podwójnych albumów, lecz sześciopłytowego boxu. Jest on wydany całkiem starannie – co starsi fani pamiętają doskonale takie grube pudełka, bo niegdyś powszechnie ukazywały się w nich podwójne albumy, nie tylko takie wielopłytowe pozycje – a zawartość muzyczną dopełnia 32-stronicowa książeczka. Nie jest to jednak, wbrew tytułowi, komplet nagrań Benediction dla Nuclear Blast, zabrakło bowiem czwartego z kolei „The Dreams You Dread” z roku 1995, a kolejnym minusem jest brak bonusów, obecnych przecież na innych wznowieniach – skoro drugi czy trzeci album trwają niewiele ponad 45 minut, to choćby taka EP-ka z roku 1992 „Dark Is The Season” zmieściłaby się na każdym z tych krążków bez trudu. Ale OK, licencje kosztują, a dzięki temu zabiegowi ktoś, nie mający dotąd płyt Benediction, może je sobie zafundować już za jakieś 120 zł, gdy kompletowanie pojedynczych wznowień czy oryginalnych wydań z lat 90. będzie na pewno kosztowniejsze. Na potrzeby nie znających muzyki Brytyjczyków dodam jeszcze, że na debiutanckim „Subconscious Terror” z roku 1990 wokalnie udziela się Mark „Barney” Greenway z Napalm Death, na późniejszych płytach zastąpiony przez Dave'a Ingrama, a pierwsze trzy albumy to surowy, demoniczny death metal najwyższej próby, chociaż na „Transcend The Rubicon” z roku 1993 Benediction jakby nieco złagodniał, idąc też w stronę nie tylko death/doom metalu, ale i tradycyjnego metalu. Jeszcze dobitniej słychać to na „Grind Bastard” (1998) z coverami Judas Priest czy Twisted Sister, chociaż chłopaki nagrali tu również przeróbkę Anti-Nowhere League oraz „Organised Chaos” (2001), gdzie trafia się nawet owszem, mroczne, ale typowe balladowe granie. Nie zachwyca też ostatni jak dotąd w dyskografii „Killing Music” (2008), bo to nic więcej jak mocarny, ale tylko poprawny death metal, z coverami Broken Bones i Amebix na okrasę. Całość zasługuje jednak na (4/6), bo jak nie patrzeć trzy pierwsze albumy to już klasyki death metalu.
Wojciech Chamryk

127_zakk_158x600_hmp.gif 124_hex_cd.jpg 126_bulletraid_baner2.gif 122_velesar_reklama_hmp.png 123_reklama158X600.gif

Goście

2849288
DzisiajDzisiaj1403
WczorajWczoraj1912
Ten tydzieńTen tydzień14269
Ten miesiącTen miesiąc39708
WszystkieWszystkie2849288
3.227.240.143