Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

 

 

hmp 97sm

Szukaj na stronie

 
 UWAGA !!! 
         
Drukowaną, kolekcjonerską wersję 
 HMP Magazine 
możecie zamówić pisząc na adres:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
 
 

SO SLOW - W otwarte dłonie powietrze sypie gruz przedświtu

 

(2019 Audio Cave)
Autor: Wojciech Chamryk
 

soslow-wotwartedloniepowietrzesypiegruzprzedswitu s

Tracklist:
1. W
2. otwarte dłonie
3. powietrze
4. sypie
5. gruz przedświtu
                       
So Slow zaskoczyli kolejną, całkowicie odmienną płytą. Po noise/hardcore'owych początkach i transowym, eksperymentalnym albumie „3T” rozpoczęli więc jeszcze intensywniejsze poszukiwania, czego efektem jest album czerpiący nie tylko z tego co grupa grała wcześniej, ale też muzyki improwizowanej i generalnie bardzo nieoczywistej. – Ta płyta to zapis kolejnego przepoczwarzania się zespołu; proces będzie kontynuowany na koncertach, a finał poszukiwań? Być może dopiero na następnej płycie – mówi perkusista Arek Lerch, a potwierdzenia prawdziwości tych słów mamy na „W otwarte dłonie powietrze sypie gruz przedświtu” co niemiara.
Muzycy operują na niej bowiem specyficznym klimatem, szukają nowych rozwiązań, przede wszystkim w fakturze rytmicznej poszczególnych kompozycji, pozbawionych już właściwie mocnych, agresywnych rytmów czy riffów – więcej tu stopniowania napięcia i ciągłego zaskakiwania słuchacza. Od króciutkiego intro „W”, będącego ponoć zaledwie fragmentem długiej, improwizowanej kompozycji, z której zespół ostatecznie zrezygnował, przez dwa krótsze, chociaż i tak trwające 8-9 minut utwory „Otwarte dłonie” i „Powietrze”, aż do dwóch finałowych kolosów – przekraczających 10 minut, w tym najdłuższego, wyłącznie instrumentalnego, „Sypie”. Gościnnie gra w nim długie, rozbudowane solo na trąbce Wojciech Jachna, mamy tu więc nie tylko solidną porcję transowych improwizacji, ale też i jazzowych odlotów. Najlepszym wyjściem wydaje się tu więc podążanie za tą niepokojącą, ale piękną muzyką, przy jednoczesnym zagłębieniu się w niej na 100 % – nie da się tej płyty słuchać przy okazji robienia czegoś innego. Mijają się również z celem próby jej zaszufladkowania, tak wiele dzieje się w tych 42 dwóch minutach najrozmaitszych dźwięków – może i czasem awangardowych, niekiedy bardzo elektronicznych, ale wciąż zakorzenionych w szeroku rozumianym, alternatywnym rocku/post-rocku.
(5,5/6)
Wojciech Chamryk

baner_b158x600-19.gif baner_gif_prr.gif baner_a158x600-19.gif maiden_united_bannery-v70_01.gif ma_week_gif-gif.gif baner_oskar gif.gif baner_158x600-19.gif baner_oh.gif baner_lone assembly.gif baner_158x600_mtwa.gif

Goście

8233258
DzisiajDzisiaj2831
WczorajWczoraj2701
Ten tydzieńTen tydzień2831
Ten miesiącTen miesiąc19158
WszystkieWszystkie8233258
216.73.216.158