Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 79sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

accept posterb1yyy m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

 

KRUK - Be There

 

(2021 Metal Mind)
Autor: Wojciech Chamryk
 

kruk se there s 

Tracklista:

1. Rat Race
2. Hungry For Revenge
3. Prayer Of The Unbeliever (Mother Mary)
4. Made Of Stone
5. The Invisible Enemy
6. Dark Broken Souls
7. To Those In Power
8. Be There (If You Want To)

                   
O tym, że Kruk w stylistyce klasycznego hard 'n' heavy nie ma sobie równych wiadomo nie od dziś, to jest od czasów „Memories” nagranej z Grzegorzem Kupczykiem oraz autorskiego debiutu „Before He'll Kill You”. I chociaż nie wszystkie kolejne płyty tej formacji, szczególnie nierówna „Be 3”, znajdowały w moich oczach uznanie, to zespół potwierdzał, że wciąż stać go na wiele, zwłaszcza na „Be4ore”, zaś najnowszym albumem „Be There” tylko postawił kropkę nad przysłowiowym i. To efekt współpracy z Wojtkiem Cugowskim, który, w sumie dość nieoczekiwanie, dołączył do Kruka jako wokalista, by dokończyć, instrumentalnie zarejestrowaną jeszcze w 2018 roku, płytę. Efekt końcowy po prostu powala: nie sądzę, by znalazł się fan ciężkiego rocka, który będzie w stanie przejść obojętnie obok tego albumu. Rozpoczyna go singlowy i zarazem najkrótszy (3'21'') „Rat Race”; numer idealny na otwarcie, przebojowy i dynamiczny niczym z katalogu Iron Maiden, jednak jednocześnie zdecydowanie bardziej hardrockowy (te organy!). Po nim rozbrzmiewa „Hungry For Revenge”: też wybrany do promocji, ale już bardziej majestatyczny, na modłę „Perfect Strangers” czy najlepszych kompozycji Whitesnake. Również Wojtek Cugowski brzmi tu niczym David Coverdale z najlepszych lat, a całości dopełnia melodyjny refren i popisowe solo lidera Piotra Brzychcego. Gitarzysta przeszedł samego siebie w kolejnym, najdłuższym na płycie „Prayer Of The Unbeliever (Mother Mary)”, ale jego solówki, podobnie jak partia klawiszowca Michała Kurysia,  to nie jedyne atuty tej rozbudowanej kompozycji: pięknie rozwijającej się, bardzo klimatycznej i fenomenalnie zaśpiewanej przez Cugowskiego – i pomyśleć, że do niedawna ten wokalista był w cieniu ojca i młodszego brata... Marszowy i motoryczny „Made Of Stone” oferuje nie tylko więcej mocy i melodyjny refren, ale też frapujący, gitarowo/organowy dialog i ogniste solo Brzychcego, potwierdzając wysoką formę zespołu. Ponad 9-minutowy „The Invisible Enemy” rozwija się niespiesznie. Początek niczym u Foreigner, ale to tylko wstęp do kolejnej, hardrockowej uczty, z  mocarnym basem Krzysztofa Nowaka, perfekcyjnym, nawiązującym do Blackmore'a solem lidera i podszytym Gillanem wrzaskiem Cugowskiego. „Dark Broken Souls” oparto na partiach Hammonda i wyrazistej sekcji Nowak/Dariusz Nawara, ale wokalista tworzy tu kolejną interpretacyjną perełkę, zaś Brzychcy gra aż dwie solówki – nic dziwnego, że zostały obie, bo nie mam pojęcia z której można było zrezygnować. Trzecia dłuższa kompozycja w programie to „To Those In Power” – dynamiczna, efektownie zaaranżowana, z solowo wyeksponowanym basem, nie tylko gitarowym, ale też syntezatorowym popisem i wyższym tym razem śpiewem. I na finał „Be There (If You Want To)” urokliwa, klimatyczna ballada tylko na głos i gitarę, ale z ważnym zastrzeżeniem: na TAKI głos i TAKĄ gitarę; nastrojowe zwieńczenie tej pięknej, zawierającej stylowy hard rock najwyższej próby, płyty.

(6/6, bo cóż by innego?)

Wojciech Chamryk

139_gojira_158x600 kopia.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png 142_sepultura158x600.gif

Goście

3696039
DzisiajDzisiaj221
WczorajWczoraj462
Ten tydzieńTen tydzień3840
Ten miesiącTen miesiąc12198
WszystkieWszystkie3696039
3.236.13.53