Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 80sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

katatoniaaak 2 m

accept posterb1yyy m

helloween i hammerfallzzz m

vdgg plakat nowe daty m

steelpanther 2022pol m

 

BETRAYER F.T.M. - No Life Till Fury

 

(2010 Violent)

Autor:Łukasz Frasek

 

betrayerf.t.m.-nolifetillfury

Jak przekonać kogoś do thrash metalu jeśli nie przepada za tym gatunkiem, a nie jest mu obce tradycyjne heavy metalowe granie jak choćby NWOBHM? Najlepiej zaproponować kapelę thrash metalową która do swojej thrash metalowej konwencji, agresywności w stylu Kreator wplątuje motywy i taki klimat właśnie brytyjskiego grania. Przykładem takiej kapeli jest kolumbijski Betrayer F.T.M. Zgodnie z biografią zespołu, początków kapeli należy się doszukiwać w roku 2005 kiedy to została założona formacja z inicjatywy gitarzysty Mauricio Murcia i Jimmy Acevedo - wokalisty i gitarzysty. Początkowo skład uzupełniali perkusista Juan Camilo i basista Carlos Vitery , którzy później z przyczyn osobistych opuścili kapelę, a ich miejsce zajęli perkusista Felipe Ospina Battery i basista Camilo Castro i w takim składzie nagrano demo w 2007 roku, a w 2009 roku ukazał się mini album „Get What You Deserve” a rok później światło dzienne ujrzał debiutancki album grupy czyli „No Life Till Fury” . Jest to na pewno dość ciekawie wydawnictwo, które dowodzi że można połączyć bardziej tradycyjne granie heavy metalowe w stylu Iron Maiden czy nawet Judas Priest z thrash metalową dynamiką, agresją której nie powstydziłby się sam Kreator. Skojarzenia z niemiecką legendą thrash metalu można odnieść słuchając wokalu Jimmiego Vitery, który przypomina mi manierą, agresywnością i sposobem śpiewania Mille Petrozzę. Może nie grzeszy on wyjątkowo ogromnym warsztatem technicznym, ale ma to coś, co sprawia, że słucha się tego z wielką przyjemnością. Na tym albumie należy wyróżnić dobrze rozegraną sekcję rytmiczną, która właściwie napędza ten krążek. W każdym utworze ten aspekt jest wręcz taki sam, a więc jest szybkość, niezwykła dynamika tak jako to słychać rozpędzonym The Burning Road” czy Caught Be heard i trzeba przyznać że w takiej konwencji jest utrzymana cała zawartość. Sekcja rytmiczna, zwłaszcza pokręcone, pełne szaleństwa partie perkusyjne Fillipe przykładają się również do urozmaicenia jak choćby w melodyjnym „One day Of Furyczy też w nieco bardziej stonowanymi, zadziornem „To Kill Or Die gdzie można też doszukać się wpływów Metalliki. Materiał został skonstruowany i ułożony tak, że cały czas się coś dzieje - pojawiają się pewne zawirowania i zmiany temp, do tego cały czas towarzyszy nam niezwykła dynamika i chwytliwość, która wydobywa się z zapadających refrenów i prostych melodii wzorowanych na latach 80. Właściwie każdy utwór to potencjalny przebój. Zarówno otwierający Machine czy też zadziorny i niezwykle melodyjny „Infernal Metal” które sporo czerpią z heavy i speed metalu, a mniej z thrash metalu. Duet gitarzystów Acevedo/ Murcia sprawdza się dobrze i nie mają większych problemów z dostarczeniem energicznych, zadziornych partii gitarowych, a pojedynki na solówki są przemyślane i dobrze skonstruowane. Sporo pomaga muzykom warsztat techniczny: można podać żywy przykład w postaci melodyjnego „Midnight Poison gdzie pojawią się pewne wpływy punku, czy też rozpędzony tytułowy „No Life Till Fury”, w którym mamy najciekawsze partie solowe na płycie i to odesłanie do tradycyjnego heavy/speed metalu jest miłym smaczkiem nie tylko w tym utworze, ale na całej płycie. „No Life Till Fury” to znakomite narzędzie za pomocą którego można przekonać kogoś do tego gatunku, bo sporo tutaj jest wpływów tradycyjnego heavy metalu, czy też speed metalu z lat 80. Album został dopieszczony pod względem technicznym jak i kompozytorskim, gdzie mamy dziewięć dynamicznych utworów cechujących się agresją i niezwykła melodyjnością. Może nie jest to majstersztyk w tym gatunku, ale na pewno pozycja godna naszego czasu. Debiut bardzo dobry, dający podstawę do myślenia, że jeszcze usłyszymy o tej kapeli w przyszłości. (4,8)

144_hmpbanner.jpg 141_evil158x600.gif 143_kata_158x600 kopia.jpg 139_gojira_158x600 kopia.jpg 140_fatum-158x600-singiel.png 142_sepultura158x600.gif

Goście

3752207
DzisiajDzisiaj10
WczorajWczoraj1124
Ten tydzieńTen tydzień3350
Ten miesiącTen miesiąc1948
WszystkieWszystkie3752207
54.158.251.104