Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 67sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

kreator plakatk m

accept plakath m

pestilence plkat oglny m

dr.living.dead plakatz m

magnum2018 new m

therion plakatz m

bb plakatz m

manigance plakat m

korpiklaani plakath m

korpus respekt trasa plakaty m

believe-tour-2018 m

40-lecie toto w tauron arenie krakwt m

noctem plakat m

sepultura plakatz m

rhapsodz plakatz m

immo polska plakat m

black label society plakatf m

trivium plakatg m

metalmania plakatg m

slayer plakatx m

frost and fire m

manilla road powraca do polski m

camel ebiuletynf m

exodus plakat katowice 250 m

judaspriest posterb1 m

 

WITCH HAMMER - Zodiac

 

(2009 Self-Released)

Autor: Wojciech Chamryk


Nie od dziś wiadomo, że Czesi grać umieją. Było tak odkąd sięgam pamięcią: jazz, pop, rock and roll. Z konkretnym rockiem, czy metalem było u nich gorzej, ale z czasem doczekali się i takich zespołów. Witch Hammer nie odbiega od solidnej normy naszych południowych sąsiadów. Nie dziwi to jednak, skoro zespół istnieje już ponad 10 lat. W tym czasie dorobił się nagrań demo i dwóch albumów studyjnych. „Zodiac” jest drugim z nich. Na pewno znakiem czasów jest to, że zespół nie znalazł nań wydawcy i musiał sam się o to zatroszczyć. Po przesłuchaniu płyty w sumie mnie to nie dziwi – muzyka Witch Hammer oryginalnością nie grzeszy. Jest to typowy, bardzo przeciętny power metal, inspirowany aż za bardzo dokonaniami niemieckich zespołów, z niewielkimi wpływami speed metalu. Ot, taka solidna III liga. Płyta z tych, o których pisze się najczęściej w recenzjach: można posłuchać, ale niekoniecznie. Owszem, sporo tu ciekawych momentów (partia basu w „Circle, Circle”), czy nawet utworów („Danger Zone”). Jednak jako całość ten materiał zwyczajnie nuży, bez względu na to, czy włączam go wieczorem, po całym dniu, czy wcześnie rano. Etniczne intro „Zodiac”, z jakimś elektronicznym beatem bardziej pasowałoby na płytę Soufly. Przydługa, sztampowa ballada „Living On My Own” też nie ratuje sytuacji. Zespół udowodnił też, że ma specyficzne poczucie humoru: ostatni, ukryty utwór to trzy minuty ciszy, po których następuje 30 sekund dźwięku z próby lub sesji nagraniowej i jakieś rozmowy w ojczystym języku muzyków. Tak więc, jeśli chcecie posłuchać takiej muzyki w lepszym wydaniu i wykonaniu wybierzcie lepiej Faithful Breath, Tyrant, Restless czy Viva. (3).

118_philcambell_158x600px_eu.gif 117_msf_158x600px_eu.gif 120_helloween_158x600px_eu.gif 119_hf_158x600px_eu.gif 119_slider_therion_158x600px_eu.gif 118_msf_158x600px_eu.gif

Goście

979305
DzisiajDzisiaj1904
WczorajWczoraj1945
Ten tydzieńTen tydzień13137
Ten miesiącTen miesiąc32211
WszystkieWszystkie979305
54.242.236.164

king crimson m

deeppurple posterb1e m

 

iced earth plakat m

anathema plakatz m

roger waters plakatu m

hellion metal festivalx m

powerwolf plakatz m

nightwish plakatz m

annihilator plakatz m

batushka plakatz m