Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 75sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

kat roman kostrzewskiazq m

vaderazq m

doroplakatze m

nightwishposterz m

opethposterz m

epicaposterz m

richie kotzenposterz m

helloween nowadata m

laibachposterz m

mystic festivalzz m

evanescenceposterz m

deeppurple 2021 posterb1mn m

fish posterb1 2021 v2ze m

 

Venom, Vital Remains, Mortuary Drape, Nervochaos, Desecrator - Gdańsk - 16.10.2016

VENOM, Vital Remains, Mortuary Drape, Nervochaos, Desecrator - Klub B90 - 16 października 2016

Jesień nie jest moją ulubioną porą roku. Świat zamienia się w zimną bryłę dla niepoznaki pokrytą paletą burtonowskich barw, niestety zupełnie pozbawioną poczucia humoru.  Jesień jednak już od kilku lat obfituje w długą listę wybornych wydarzeń muzycznych, co nieco udoskonala jej wizerunek i wybudza z wakacyjnego letargu koncertowe kluby. Jednym z nich jest oczywiście B90, które dziś zaproponowało nam nie byle jakiego wykonawcę, a właściwie cały zestaw wykonawców bo na deskach gdańskiego klubu pojawiło się aż pięć zacnych kapel z różnych stron świata. Zacznijmy jednak od tak zwanego początku, który był nie do końca udany. Jak to jest, że wydarzenie zapowiadane z dużym wyprzedzeniem na godzinę dziewiętnastą na dwa dni przed zmienia czas na osiemnastą? Średnio to wyszło bo na pierwszej sztuce pod sceną nie było prawie nikogo.

venom10 b

Mimo tego na scenie punktualnie pojawił się thrash metalowy Desecrator.  Australijczycy głównie podziwiali ze sceny publiczność wlewającą się spokojnie do klubu i brutalnie akompaniowali aktom oddania okryć wierzchnich do szatni. Gdyby takie dźwięki towarzyszyły mi w innych codziennych czynnościach nie byłabym zawiedziona. Impulsywna, żywiołowa muzyka i całkiem niezłe kompozycje - to mogę powiedzieć o pięcioletnim dorobku zespołu ściśniętym w niezbyt długim secie.

Kolej na brazylijską legendę podziemia, a mianowicie Nervochaos. Dwadzieścia lat w sektorze death metalu daje spore, dobrze wyczuwalne obycie ze sceną i wyraźnie zaznaczony styl. Mięsisty set okraszony dobrym growlem zachęcił przybyłych do przemieszczania się w stronę sceny. Co więcej? Na pewno warto wspomnieć o gitarzystce Cherry partiami wtórującej wokaliście. Bardzo ciekawa postać. To nie był pierwszy gig Brazylijczyków na polskiej ziemi i coś czuje, że nie ostatni.

Po Australii i Brazylii czas na powrót do Europy i odrobinę black metalu. No może trochę więcej niż odrobinę bo Włosi z Mortuary Drape po raz pierwszy dziś przejechali walcem po sali. Dziwne, aż nóżka zaczęła mi chodzić. Panowie w czarnych płaszczach, kapturach i z wysmarowanymi twarzami dali pokaz soczystego, jadowitego brzmienia i dobrze wyłuskanego z huraganu dźwięków wokalu. Trzydziestoletni dorobek zespołu jest wprost proporcjonalny do umiejętności technicznych. Scenografia z mocno zaznaczonymi satanistycznymi elementami właściwie zbędna, ale co kto lubi. Moim zdaniem i bez tego wyszłoby bardzo dobrze.

Był taki czas gdy Amerykanów z Vital Remains widywałam częściej na scenie niż nie jednego z członków własnej rodziny. To były dobre lata i mam wrażenie, że od tamtej pory Tony Lazaro i cała reszta nie wiele się zmienili. Pomijając roszady w składzie kapela pozostaje na tym samym, wysokim poziomie, lecz niestety mocno zastałym.  Czekamy na nowy materiał bo od roku 2007 nie ukazało się nic pod szyldem Vital Remains, a szkoda. Wróćmy jednak na scenę. Zawrotnie szybki, prawie godzinny set mocno odciął się formą od poprzedników. To bardziej amerykańskie granie, można by rzec. Tu nie potrzeba żadnych kapturów czy odwróconych krucyfiksów. Energia, zmiany tempa i chwytliwe riffy są zupełnie wystarczające. Brian już od dłuższego czasu zastępujący Bentona zapunktował kilkoma polskimi zdaniami rzuconymi ze sceny. Niestety z takimi umiejętnościami będzie w stanie tylko znaleźć monopolowy. Czy polskie przekleństwa wypowiedziane przez obcokrajowca są nadal tak ciekawym elementem występu? Wzbudziły aplauz więc chyba tak.

venom09 b

Czas na gwiazdę wieczoru. Venom zna chyba każdy kto choć w połowie uważa się za konesera muzyki metalowej. To oni zainspirowali wiele późniejszych istnień muzycznych i pobudzili nie jeden mózg do poszukiwania ekstremalnych brzmień. To ich plakat w anty-ramie przez wiele lat wisiał jako jedyny na honorowym miejscu w moim niewielkim mieszkaniu. Zaskoczeniem dla mnie i pewnie dla większości z was była informacja o powstaniu tworu o nazwie Venom Inc.  To nic innego jak projekt w którego skład weszli byli muzycy klasycznego Venom czyli gitarzysta Jeff "Mantas" Dunn, perkusista Anthony "Abaddon" Bray oraz basista i wokalista Tony "Demolition Man" Dolan. Dzisiejszy występ krótko mówiąc nie był spełnieniem moich marzeń. Chodź skład ten uważam za prawie doskonały, a energia i ekstremalne wyczyny gitarowe na scenie nie odbiegały od najlepszych wyczynów Venom, to brzmienie zabiło całą sztukę. Po pierwsze było zbyt głośno, a w zlepku dźwięków mocno ginęły poszczególne partie instrumentów na zmianę z wokalem. Oczywiście nie zabrakło standardów takich jak chociażby „Black metal”, ale cóż z tego. Mosh czy nie mosh oto jest pytanie. Otóż jakiś słaby ten mosh bo i wiernych fanów zebranych w niedzielny wieczór niezbyt wielu, a ci którzy dzielnie walczyli pod sceną zapewne jeszcze przez parę godzin musieli porozumiewać się w języku migowym. Trudno co zrobić, następnym razem na pewno będzie lepiej. Szkoda bo biorąc pod uwagę chociażby występ Mortuary Drape pewne jest, że klub był przygotowany na ten gig w stu procentach idealnie.

Małgorzata "Margit" Bilicka

120_destruction_158x600px_eu.gif 120_slider_ot.gif

Goście

3248146
DzisiajDzisiaj908
WczorajWczoraj2320
Ten tydzieńTen tydzień6174
Ten miesiącTen miesiąc34751
WszystkieWszystkie3248146
3.227.235.23