Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 73 sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

drownmyday-oraz-testergier-postare m

new pol wieku w chaosie m

the sixpounder flyer m

dreamtheater-poster m

rhapsodyoffire-posterb1 m

hammerfall posterb1 m

sabirexm m

atropha plakatzzz m

lamb of god i kreator plakat m

lucifer plakatb m

mystic festival 2020b m

Meshuggah, Decapitated - Kraków - 5.06.2018

MESHUGGAH, Decapitated - Kwadrat - 5.06.2018

Szwedzka legenda nowoczesnego awangardowego metalu po pięciu latach ponownie nawiedziła dawną stolicę naszego kraju. Na rozgrzewkę organizator zaserwował nam zespół zasłużony dla polskiej sceny death i groove metalowej, mianowicie Decapitated.  Można powiedzieć, że szykowała się naprawdę dobra muzyczna uczta.

Zatem pełen nadziei na dobrą zabawę we wtorkowe popołudnie ruszyłem w stronę Krakowa. Po dotarciu pod klub „Kwadrat”, moim oczom ukazał się niespodziewany widok. Otóż kolejka sięgała daleko poza koniec budynku. Przyznam szczerze, że byłem lekko zaskoczony. Miałem oczywiście świadomość, iż owy koncert został wyprzedany, jednak bywałem już w tym miejscu na innych, również wyprzedanych do końca koncertach i nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją. Mimo, iż wspomniana kolejka swoim rozmiarem robiła zniechęcające wrażenie, szła dosyć sprawnie. Jednak z jej powodu mnie, jak i wielu innym tam zgromadzonym nie udało się zobaczyć występu supportującej grupy Decapitated. Wszedłem na samą końcówkę, gdy grali „Spheres Of Madness” i „Day 69”. Po reakcji publiczności i rozmowach w korytarzu, można wywnioskować, że koncert naszych rodaków wypadł rewelacyjnie.

Jakieś pół godziny po zejściu Decapitated ze sceny, zapanowała na niej kompletna ciemność wypełniona niepokojącymi dźwiękami. W pewnym momencie na scenę zaczęli pojawiać się kolejno członkowie zespołu, wywołując tym samym euforię zgromadzonego tłumu. Po tym nastąpiły pierwsze dźwięki utworu „Clockworks”. I zaczęło się istne szaleństwo. Publika szalała mimo duchoty (było tak gorąco, że czasem niektórzy wychodzili na korytarz będą na granicy omdlenia). Następnie poleciały kolejno „Born in Dissonance” oraz „Do Not Look Down”. Po tych utworach wokalista Jens Kidman zapowiedział kolejny utwór (bardzo rzadko zdarza mu się wchodzić w słowne integracje z publiką podczas występów na żywo), czyli potężny „ The Hurt That Finds You First”. Publice ponownie udzielił się agresywny nastrój, który został podtrzymany przez charakterystyczny riff kawałka „Rational Gaze”.  Nastrój ten utrzymał się już do końca. Trzeba przyznać, że zespół również był w formie. Zagrali bardzo sprawnie technicznie, nie było żadnych wpadek, ani ponadplanowych improwizacji. Na bi zagrali „ Straws Pulled At Random” oraz pełen przebojowości „Demiurge”.

Koncert nie był zły, ale raczej nie było to wydarzenie, które będę wspominał po latach.  Ale również nie ma co żałować i uważam, że warto było zobaczyć Szwedów na żywo (mimo, iż Meshuggah nie jest kapelą, której słucham na codzień). Gdy taka okazja pojawi się znowu, chętnie z niej skorzystam.

Bartłomiej Kuczak

122_velesar_reklama_hmp.png 124_hex_cd.jpg 126_bulletraid_baner2.gif 123_reklama158X600.gif 127_zakk_158x600_hmp.gif

Goście

2845930
DzisiajDzisiaj2236
WczorajWczoraj2465
Ten tydzieńTen tydzień10911
Ten miesiącTen miesiąc36350
WszystkieWszystkie2845930
18.207.240.35