Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 72sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

lion shepherd plakat m 

wehrmacht plakat m

destroyers plakat m

organek baner m

queensryche plakat m

wacken2019

black silesia open air festival iv m

prog in park iii m

ram plakatx m

psychotic waltz plakatx m

protector plakat m

mortis plakat m

sacred reichs m

sacred reich plakatc m

Vader, Marduk, Arkona, Insidius - Katowice - 8.09.2018

VADER, Marduk, Arkona, Insidius - Mega Club - 8.09.2018

Wspólna trasa Vadera i Marduka zorganizowana przez Massive Music to niemała gratka dla fanów ekstremalnego (i tego mniej ekstremalnego też) metalu. Dwa wielkie zespoły na jednej scenie w dziewięciu polskich miastach. Można sobie wyobrazić, jaki młyn szykował się pod sceną. Albo... wybrać się na któryś z tych koncertów i zobaczyć to na własne oczy.

W sobotnie (8.09) popołudnie już jakieś dwie godziny przed otwarciem pod katowickim Megaclubem zaczęły się zbierać grupki sympatyków ciężkich brzmień. Trzeba przyznać, że śląska publiczność dopisała. Zresztą jak zauważyłem, w tym rejonie branża koncertowa się trzyma mocno.

Pierwszą kapelą, jaka wystąpiła tego wieczoru byli death metalowcy z Insidius. Jak na pierwszy zespół spisali się moim zdaniem świetnie, chociaż z rozmów (zarówno tych, w których brałem udział, jak i tych zasłyszanych) wynika, że odczucia publiczności były bardzo różne.

Następna w kolejce była (polska) Arkona. Tutaj występ cechował się już pełnym profesjonalizmem. Nie ma co się dziwić, w końcu ten zespół istnieje już 25 lat. Pod sceną również zgromadził się znacznie większy tłum niż podczas występu pierwszej grupy. Reakcje również były bardziej entuzjastyczne. Występ minął dość szybko pozostawiając we mnie pewien niedosyt.

Nadszedł czas na pierwszą gwiazdę tego wieczoru. Szwedzi z Marduk to już ikona black metalu. Grupa ta od wielu lat słynie z bardzo żywiołowych koncertów, które niejednej niewtajemniczonej w klimat osoby mogłyby przyprawić o zawał. Warto dodać tu, że krótko przed 19:00 frekwencja w MegaClubie zaczęła rosnąć. Gdy Mortuus i koledzy pojawili się na scenie, ludzie zgromadzeni tego wieczoru po prostu oszaleli. Jeśli chodzi o repertuar, to Marduk zaprezentował utwory z różnych okresów swej działalności. Było sporo klasyki (choćby kultowy „Panzer Division Marduk”), jak i nowe kawałki np. „Werewolf”. Panowie udowodnili, że mimo lecących lat, ciągle są w wysokiej formie.

Wreszcie czas na główną atrakcję tego sobotniego wieczoru. Polska legenda death metalu, zespół światowej klasy, zdaniem wielu ambasadorzy polskiej muzyki. Mowa oczywiście o Vader. Peter i ekipa tego wieczoru zaprezentowali się wręcz wybornie. Zespół zaprezentował dość przekrojowy set. Tak jak Peter obiecał, nie została pominięta żadna płyta. Chlopaki starali się urozmaicić swój występ za pomocą na przykład efektów pirotechnicznych czy rozmaitej gry świateł. Czasem gitarzyści wchodzili na podwyższenia ustawione po bokach sceny. Reakcja ludzi również była pozytywna. Można oczywiście Vaderowi zarzucać rutyniarstwo, ale uważam, że ta opinia byłaby dalece przesadzona i krzywdząca dla ekipy z Olsztyna. Mimo ok 30 lat na scenie, widać po Peterze, iż dalej koncertowanie sprawia mu ogromną frajdę. I nic nie wskazuje nato, by ktokolwiek w najbliższym czasie zatrzyma jego death metalową maszynę.

Bartłomiej Kuczak

132_deathangel_158x600px_eu.gif 131_sabaton_158x600px_eu.gif 120_baner.gif

Goście

2232639
DzisiajDzisiaj2245
WczorajWczoraj3495
Ten tydzieńTen tydzień2245
Ten miesiącTen miesiąc75748
WszystkieWszystkie2232639
35.153.73.72