Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Nowy numer

hmp 66sm

Szukaj na stronie

HMP Poleca

them plakat m

wintersun plakatd m

arch enemy plakatg m

impallers plakath m

wildhunt plakats m

black anvil posters m

highrider plakatk m

sully erna godsmackm m

satyricon plakatg m 

arch enemys m

voivod plakath m

horna plakats m

necronomicon plakatg m

onslaught plakatd m

paradise lost plakata m

continental crucifixion tourk m

brother firetribe plakat m

orden ogang m

satyricon dwa koncerty m

wardrunaplakatd m

mayhem plakatr m

alterbridge poster b1s m

eluveitiea m

kadavar plakatb m

anathema plakat m

grand magus plakatk m

ulcerate plakatt m

epicak m

mastodon plakatb m

airbourne plakatf m

the sisters of mercy plakatb m

knock out on toura m

wasp plakat m

„Epica nigdy nie zmieni swojego stylu” (Mark Jansen)

Zespół Epica obecny jest na metalowym rynku muzycznym od 2003 r., a na swoim koncie ma już siedem albumów studyjnych, jedną ścieżkę dźwiękową do filmu oraz trzy nagrania koncertowe. Charakterystyczną cechą kapeli jest połączenie growlu Marka Jansena i operowego wokalu Simone Simons, które razem dają naprawdę niesamowity efekt. 24 stycznia 2017 r. zespół wystąpił w warszawskim klubie Progresja. Przed koncertem mieliśmy okazję porozmawiać z założycielem Epiki, Markiem Jansenem. W wywiadzie opowiedział nam między innymi o kulisach powstawania ich najnowszego albumu „The Holographic Principle”, pozamuzycznych zainteresowaniach, powiązaniach z Polską oraz planach dotyczących kolejnych muzycznych projektów.

   

HMP: Chociaż jesteście dość konsekwentni jeśli chodzi o styl, na waszym nowym albumie „The Holographic Principle” możemy znaleźć kilka nowości i niespodzianek. Który z tych nowych elementów był najbardziej ekscytujący? Może orkiestra?

Mark Jansen: Tak, zdecydowanie najbardziej ekscytujące było nagrywanie całości z prawdziwą orkiestrą. Każda melodia, na którą wpadliśmy była realizowana z użyciem prawdziwych instrumentów, co było świetnym doświadczeniem.

A jeśli chodzi o teksty? Czy masz swoją ulubioną, najbardziej osobistą piosenkę z płyty?

Z perspektywy lirycznej najbardziej podoba mi się „Cosmic Algorithm”, ale od strony muzycznej mam zupełnie inne ulubione utwory. Bardzo rzadko te dwie płaszczyzny się pokrywają.

Wszyscy członkowie zespołu od początku entuzjastycznie podchodzili do pomysłu stworzenia albumu o zasadzie holograficznej?

Tak, zwykle gdy wpadam na jakiś pomysł, to podoba się on całemu zespołowi. Dotychczas nie zdarzyło się, żeby ktoś stwierdził: „Ten nowy temat, o którym piszesz, jest naprawdę słaby”. Tak więc cieszę się, że wszyscy wspierają mnie w realizacji tematów, które pragnę poruszać.

A jak wygląda proces realizacji albumu od wymyślenia głównej idei do powstania finałowych wersji piosenek?

Najpierw siedzimy w domu, tworząc i pisząc utwory na własną rękę. Potem spotykamy się i słuchamy stworzonej przez nas muzyki, selekcjonując piosenki, które będziemy ćwiczyć jako zespół. Podczas prób również piszemy utwory, dodajemy nowe elementy i wprowadzamy poprawki - wspólnie angażujemy się w ten proces. Kiedy już wszystko jest zrobione, wybieramy utwory, które zostaną nagrane w studio. Po nagraniu tych wszystkich piosenek, robimy kolejny przesiew, wybierając te które trafią na płytę i te, których na niej nie umieścimy.

Na wersji deluxe albumu znajduje się mała niespodzianka dla fanów czyli utwory takie jak „The Funky Algorithm” czy „Dancing in a Gypsy Camp”, akustyczne wersje kawałków z głównego krążka.

Tak, są zabawne i różnią się całkowicie stylem od głównych utworów. W serwisie Spotify są umieszczone zaraz po właściwym albumie, więc wielu ludzi sądziło, że te piosenki są częścią krążka, a tak nie jest. To tylko specjalna wersja - nie chcieliśmy po prostu tworzyć akustycznych utworów, ale też trochę je pozmieniać i dać im całkiem nowy klimat.

Czy zatem mamy się od was spodziewać czegoś w kompletnie nowym stylu w przyszłości? Albumu osadzonego w innym gatunku muzycznym?

Nigdy nie nagramy głównego krążka w kompletnie innym stylu, ponieważ w ten sposób zawiedlibyśmy wielu fanów. Kiedy słucham jakiegoś zespołu i nagle kompletnie zmienia brzmienie, to zwykle średnio mi się to podoba. Chociaż będziemy modyfikować pewne rzeczy, chór, wokal Simone, growling czy gitarowe riffy - elementy typowe dla Epiki muszą pozostać takie jakie są. Mimo to, nadal możemy eksperymentować w obrębie tych części.

Wspomniałeś o growlu - mam wrażenie, że z wiekiem jest on u Ciebie coraz lepszy. Jak ćwiczysz swój głos, jakie są Twoje sposoby, aby zawsze był w formie?

Dziękuję! Moja rada dla osób, które też chcą growlować to przede wszystkim upewnienie się, że stosujecie właściwą technikę. Podobną stosują normalni wokaliści przy oddychaniu. Musicie być pewni, że growl nie sprawia wam bólu - jeśli się pojawia, to używacie złej techniki. Growl powinien brzmieć naturalnie i nie niszczyć gardła. Kiedy dopada was przeziębienie, jak na przykład mnie teraz, cały czas muszę dbać o struny głosowe, więc noszę szalik, aby gardło było rozgrzane. Naprawdę musicie traktować swój głos z szacunkiem, bo inaczej nie dacie rady śpiewać wieczorem. Gdziekolwiek idziecie, musicie o tym pamiętać.

Podczas swoich koncertów nie tylko musisz dbać o głos, ale też o energię i dobry nastrój. Wiem, że masz dyplom magistra z psychologii. Czy używasz nabytych na studiach umiejętności w karierze muzycznej?

Jako muzykowi średnio mi się to przydaje, ale bardzo dobrze wspominam lata spędzone na uczelni i wybrany przeze mnie kierunek. Wiele się nauczyłem, również rzeczy, z którymi się nie zgadzam, a w które chciano, abym uwierzył. To jednak było fajne, bo dało mi dobry ogląd na sposób, w jaki ludzie się ze sobą komunikują. Przydało mi się to między innymi podczas zawierania umów, bo widząc jak mój rozmówca reaguje, mogłem łatwo zawrzeć na przykład umowę na album dla Epiki. Teraz robi to nasz manager, ale na samym początku musiałem wszystkim zajmować się sam. Wtedy umiejętność „czytania” ludzi i ich intencji była naprawdę potrzebna.

Pozostając w temacie Twoich zainteresowań… Wiele waszych piosenek, takich jak choćby „Deter the Tyrant” albo „Divide and Conquer” wspominają o wydarzeniach politycznych i są poświęcone takim problemom jak terroryzm czy totalitaryzm. Nie myślałeś nigdy, aby bardziej zaangażować się w politykę albo samemu zostać politykiem?

Nawet nie chcę myśleć o tym, że musiałbym mieć do czynienia z tymi wszystkimi innymi politykami. Obrałem inną drogę i jestem zadowolony z tego co robię obecnie. Gdybym miał możliwość zostać przywódcą jakiegoś państwa, nie powiedziałbym „nie”, to byłaby fajna szansa, ale wcześniej trzeba wykonać wiele kroków, na które nie mam czasu.

Obecnie jesteście w Polsce, gdzie promujecie swój najnowszy album w ramach trasy koncertowej. Wiem, że Twoja ciocia pochodzi z Polski…

I dziewczyna mojego brata również!

Nauczyły Cię jakichś słów lub zwrotów z polskiego języka? Masz jakieś swoje ulubione?

Zupełnie nic, ponieważ zawsze rozmawiam z ciocią i dziewczyną brata po niderlandzku, więc całkowita pustka! (śmiech) Znam wiele zwrotów z innych języków, ale nic z polskiego. Możesz mnie nauczyć jakiegoś słówka!

Zespół Epica miał okazję występować w Polsce już kilka razy, więc domyślam się, że macie jakieś miłe wspomnienia z naszego kraju. Jakie są Twoje doświadczenia z polskimi fanami?

Prawdę mówiąc, zazwyczaj gdy przyjeżdżamy do Polski, to jest to główna atrakcja naszej trasy koncertowej, bo polscy fani mają w sobie dzikość, którą podziwiam. Dzisiejszego wieczora też spodziewam się najlepszego tłumu na całej trasie. Podobne doświadczenia mam z paryską widownią, ale i tak moje oczekiwania na dzisiejszy wieczór są ogromne. Właśnie to najbardziej zapamiętuję z Polski - dziki i żarliwy tłum fanów.

Z Epiką przelecieliście już niemal cały glob. Jakie jest Twoje ulubione miejsce do życia - raj na ziemi?

Sycylia, na której obecnie mieszkam, jest takim miejscem-rajem. Mam tam swój kawałek ziemi, na którym w przyszłości zamierzam postawić dom. To jest właśnie mój mały raj, który znalazłem na ziemi.

Oprócz Epiki, masz również drugi zespół o nazwie Mayan. Czy mógłbyś powiedzieć nam coś więcej o tym projekcie? Czy możemy się spodziewać jakichś nowości w najbliższej przyszłości?

Mamy już całkiem sporo stworzonego nowego materiału. Jedynym problemem jest to, że Epica zajmuje tak wiele czasu, że praktycznie nie mam chwili na koncertowanie z Mayan. Trochę szkoda, ale z drugiej strony cieszę się, że Epica odnosi tak wielkie sukcesy. Kiedy tylko znajduję czas, staram się też występować z Mayan i czasem udaje się połączyć te występy z koncertowaniem z Epiką.

Niektórzy z członków Mayan są też członkami Epiki.

Tak, w przeszłości większość ekipy była ta sama, ale teraz zostaliśmy tylko Ariën (van Weesenbeek) - perkusista - i ja. Jeśli tylko znajdziemy zastępców dla mnie i dla Ariëna na część koncertów Mayan, to zespół będzie mógł grać więcej. Już zresztą znaleźliśmy - jest nim George Oosthoek, który wcześniej występował w Orphanage, bardzo dobrej holenderskiej kapeli.

Pozostając w temacie składu Epiki, podczas waszego rocznicowego koncertu nagranego na DVD „Retrospect” wszyscy członkowie zespołu z przeszłości pojawili się na scenie. Czy nadal utrzymujesz z nimi kontakt? Takie rozstania w kapelach często wiążą się z konfliktami.

Z większością z tych osób wcale się nie kłóciliśmy, na przykład z Adem (Sluijterem) - po prostu nie chciał już z nami koncertować, bo wolał zostać nauczycielem i w tym się spełnia. Nadal utrzymujemy kontakt, właściwie co najmniej raz w tygodniu rozmawiamy lub piszemy ze sobą. Często się widujemy, spędził ze mną nawet wakacje na Sycylii. Z kolei Yves (Huts) przyjechał do Brukseli, kiedy akurat tam występowaliśmy i spędziliśmy razem wspaniały czas. Tylko z Jeroenem Simonsem, naszym dawnym perkusistą, praktycznie się nie widujemy. Ostatni raz widziałem go właśnie wtedy, gdy nagrywaliśmy koncert na „Retrospect”. Zawsze znika, ale kiedy się z nim skontaktujesz, to okazuje się być dostępny.

Więc zawsze możesz go jakoś znaleźć.

Jak chcesz, możemy go znaleźć (śmiech).

W waszym brzmieniu, oprócz energetycznych gitar i typowego dla metalu symfonicznego stylu, możemy odnaleźć wpływy arabskiej, a nawet cygańskiej muzyki. Jesteś fanem tego rodzaju melodii? Czy źródłem inspiracji były podróże?

Możliwe, ale już od czasów dzieciństwa miałem zamiłowanie do arabskiej muzyki. Bardzo podoba mi się jej specyficzna atmosfera i kunszt. Kiedy słyszę piosenki z arabską melodią, oczywiście jeśli jest to dobrze zrobione, a nie tandetne, wprowadza mnie to we wspaniały nastrój. Tak więc lubię przemycać takie brzmienie do własnej twórczości. Arabska muzyka ma wieloletnią tradycję, mają też świetne instrumenty takie jak duduk czy sitar, które w połączeniu z zachodnią nutą dają ciekawy efekt.

Chciałbyś nauczyć się języka arabskiego?

Jest naprawdę trudny, zresztą najpierw muszę nauczyć się włoskiego. Obecnie znam dobrze cztery języki: niderlandzki, limburski (oficjalny język prowincji, z której pochodzę), niemiecki, angielski, a piątym będzie włoski. Kiedy nauczę się mówić po włosku, pewnie zabiorę się za kolejny język.

Każdy wasz album ma inny motyw przewodni, ale zarazem wszystkie są ze sobą w jakimś stopniu połączone. Masz już pomysł na ósmy album, ósmy rozdział tej historii?

Tak! Zazwyczaj główna idea nie rodzi się tak wcześnie, ale mam już w głowie konkretny plan. Nasz kolejny album będzie ósmym krążkiem, a przewrócona ósemka daje znak nieskończoności, tak więc na pewno pojawią się na nim elementy związane z nieskończonością. Ponadto mam też inne pomysły. Ostatnie dwa albumy były związane z nauką, dotyczyły fizyki kwantowej i holograficznej zasady, według której wiele rzeczy to iluzje. Tak więc kolejna płyta, już to wiem, będzie dotyczyła… tego, czego nie mogę jeszcze ujawnić! (śmiech)

Swego czasu stworzyliście ścieżkę dźwiękową do filmu „Joyride”, wiele osób twierdzi, że wasza muzyka brzmi kinowo, w szczególności ballady. Macie ochotę stworzyć kolejny soundtrack w przyszłości?

Tak, naprawdę byśmy chcieli i jeżeli tylko pojawi się taka możliwość, na pewno z niej skorzystamy, lecz nie szukamy niczego na siłę. Gdy tylko jakaś szansa pojawi się na horyzoncie, spojrzymy na pomysł i powiemy „tak” lub „nie”. Teraz na przykład pojawiła się fajna oferta z Japonii, więc prawdopodobnie zrobimy coś ciekawego w tym kierunku. Nie do filmu, ale bardziej do gry komputerowej. Zaglądajcie na naszą stronę internetową, a prędzej czy później będziecie mogli o tym przeczytać.

Zabawne pytanie na zakończenie: Gdybyś mógł zostać jakąś postacią historyczną na jeden dzień, kogo byś wybrał?

Na jeden dzień, postacią historyczną… Niech pomyślę… Wybrałbym bycie faraonem, Ramzesem! To byłoby bardzo interesujące doświadczenie na jeden dzień, zobaczyć jak to wszystko funkcjonowało, ale chyba doba w zupełności wystarczy.

Czyli jednak ciągnie Cię do władzy…

Oczywiście, jeśli tylko byłaby szansa, to trzeba z niej skorzystać, ale jednak nie urodziłem się po to, by zostać panem Imperium.

Rozmawiał: Marek Teler

124_banerMOSHERZ.jpg 128_bullet-raid_baners_b.gif 126_threshold-158x600px-eu.gif 125_dio_156x600.gif

Goście

692807
DzisiajDzisiaj1478
WczorajWczoraj2019
Ten tydzieńTen tydzień9137
Ten miesiącTen miesiąc41272
WszystkieWszystkie692807
54.80.77.124

helloween plakat z logo hmp m

morbid angel plakats m

threshold plakat m

dirkschneider plakat m

dio returns plakato b

stevenseagullsh m

merry christless plakatd m

kreator plakatk m

accept plakath m

fates warning plakatn m

cradle of filthf m

magnum plakatm m

korpiklaani plakath m

40-lecie toto w tauron arenie krakwt m